Synth’n'Goth Sylwester 2007/2008, Death Discotheque & Night of the Dancing Dead: klub Dragon

styczeń 13, 2008 at 3:10 pm (Artykuły, Opinie, Relacje) (, , , , , , )

QRS prezentuje tzw. “słowo na niedzielę”:

Ach co to była za noc! Nic dziwnego, że obie imprezy mają w nazwie odmianę słowa “tańczyć” i “śmierć”, ponieważ potańczyć chciało się aż do śmierci.
Przed imprezą byłam trochę przerażona miejscem, w którym organizowany był sylwester. W Dragonie byłam dawno temu i z tego co pamiętałam wydawał mi się on troszkę mały i obskurny. W jakim byłam błędzie. W klubie wiele się zmieniło. Między innymi wystrój i, miałam wrażenie, szczególnie na dole, że miejsca jest więcej, a kanapy i pufy wyglądały na bardzo przytulne. Dragon posiada dwa bary, oba dość dobrze zaopatrzone, więc nie trzeba było biegać między piętrami, by dostać się do wodopoju, co jest wielkim udogodnieniem w chwili gdy chcesz siedzieć przy ulubionej muzyce w gronie swoich przyjaciół i nie przepychać się przez tłumy ludzi, by zakupić jedno piwko w barze.
Muzycznie klub podzielił się na dwa piętra. Na wejściu tanecznie rozkręcała się imprezka w klimatach electro. Na dole zapanowała atmosfera gotyku. Spędziłam na obu poziomach dość dużo czasu i czasami miałam dylemat gdzie się właściwie bawić :P Jak się okazało, do góry zabrakło parkietu, aczkolwiek było pozwolenie tańca na stołach, siedzeniach (lepiej jednak było ustalić to najpierw z zajmującycm miejsce) i scenie. Atmosfera zaiste była gorąca i kolorowa. Można było zauważyć niejedną ciekawie ubraną osobę, co zdecydowanie dodawało rumieńców nastrojowi panującemu wokół. Wyszalałam się za wszystkie czasy przy świetnych setach, poznałam całą masę nowych kawałków, a DJ’e byli tak sympatyczni, że nie narzekali na moją napastliwość w kwestii uzyskania informacji o playliście. Szczególnie dotyczyło to playlisty dj electronauta, z którego seta znałam może z trzy kawałki, a przy wszystkich parkiet wręcz szalał. H_12 również pokazał klasę. Właściwie czekałam na jego występ, żeby po raz pierwszy usłyszeć jaki poziom reprezentumje TOG i nie zawiodłam się, mam nadzieję na kolejne wizyty H_12 w Poznaniu, by znów poczuć ten sam klimat.
Na dole panował również rewelacyjny klimat, a na parkiecie wręcz nie było się miejscami gdzie wcisnąć. Jednak wszyscy bawili się wyśmienicie. Trudno byłoby mi wymienić wszystkie kategorie muzyczne zaprezentowane w krainie gotyku, od darkwave, coldwave, przez batcave, gothrock i wiele, wiele więcej. Prawdziwa uczta dla melomana. NachtStalker Kaneda zaprezentował niebywały przekrój muzyczny z uwzględnieniem tych kawałków, które brzmiały jak ciekawostka, a jednak każdy je znał. Gdy poleciał Manaam, nagle okazało się, ze to strasznie klimatyczna grupa! :) Cold z Wrocławia również pokazała klasę i w niczym nie ustępowała pola naszym rezydentom poznańskim, a przy secie Elizy nie dało się spokojnie usiedzieć.
Nie wiem jak to się stało, ale czas pędził jak szalony i zanim się spostrzegłam już trzymałam w ręce kieliszek szampana pędząc z ledwie co poznanymi ludźmi z imprezy na płytę starego rynku, by świętować nadejście nowego roku. Wspaniały pokaz sztucznych ogni, którego za nic nie chciałabym opuścić trwał dość długo, jednak ziąb wygonił mnie spowrotem do klubu, gdzie, nie czekając na koniec pokazu, znów grała muzyka a szampan w dalszym ciągu lał się strumieniami. Zabawa trwała do białego rana. Między innymi można było posłuchać setów Elizy, Selene, didyoukilllme, axmanna, Cold itd.
Najlepszym świadectwem super imprezy był wspaniały humor i zakwasy dnia następnego, których nie mogłam pozbyć się parę dni oraz, przede wszystkim wspaniałe wspomnienia uwiecznione częściowo na zdjęciach.
Aż łezka się w oku kręci, że następny sylwester dopiero za 366 dni…

autor: Lille (dj’s QRS CompleX member)

Wyślij Komentarz